Zakładowa poczta pantoflowa

Zakładowa poczta pantoflowa

Każdy o każdym, wszyscy wszystko o wszystkich. Firma to taki twór, w którym na dłuższą metę nie da się niczego ukryć. Jeśli ludzie spędzają ze sobą kilka czy nawet kilkanaście godzin przez minimum pięć dni w tygodniu, właściwie nie ma możliwości, żeby cokolwiek na dłużej utrzymać w tajemnicy. Poczta pantoflowa funkcjonowała jak wiek wiekiem i nic się tutaj raczej nie zmieni – również w sferze zawodowej. Niekiedy taki cichociemny przekaz informacji przynieść może skutek pozytywny. Częściej jednak konsekwencje takiego rozplotkowania są negatywne, bo grożą przekręcaniem wiadomości, ich celowym przeinaczaniem w celu zadziałania komuś na szkodę, wyciąganiem niewłaściwych wniosków i tworzeniem fałszywych, obiegowych opinii. Teoretycznie można takiemu połowicznie niejawnemu przekazowi informacji zapobiegać, ale praktycznie rzecz biorąc – nie da się przecież dorosłym ludziom zabronić mówić i komunikować ze sobą. Nie ma chyba zatem dobrego sposobu, który skutecznie zapobiegały „wyciekaniu” wszelkich nowinek. Dużą rolę odgrywa tutaj chyba indywidualne podejście każdego z pracowników do plotek, ploteczek i wszelkiego typu opowiastek z serii „kto? z kim? dlaczego?” W zasadzie nic złego nie dzieje się do momentu, kiedy te wszystkie newsy rzeczywiście nie zaczną przynosić efektów negatywnych.